wtorek, 24 września 2013

Różowo mi :)

Przygotowania pełną parą. Generalnie nie śpię, nie dojadam ( he he, żeby to chociaż na wagę wpływało :)) i cały czas jestem w ruchu. Jest tyle tematów do ogarnięcia, tyle rzeczy, o których nie można zapomnieć a do tego jak to u każdego w życiu normalne codzienne obowiązki i zawirowania. Tu urząd, tu ksiądz, tu zabrakło papierka, tu ktoś nie wypełnił a ty bidulko musisz latać i załatwić :) No cóż nie ma nic łatwo :)

Ważne, że Zuzek ma już strój gotowy od stóp do główy. W całości pokażę za kilka dni co by ni psuć niespodzianki. Dziś tylko wrzucę część z przygotowań. Można to nazwać kolejną partią.

Dziś opaseczka Zuzki zrobiona przez moją ciocię (takich umiejętności to ja nie posiadam i pewnie nigdy nie posiądę) a na niej mój mały tworek - sutaszowe wywijaski. A ciocię mam mega zdolną. Dla każdego z moich dzieciów zrobiła komplet na chrzest ale zuzkowe twory to mistrzostwo pomysłu, doboru kolorów, wykonania. Dzięki ciocia.


W centralnej części - biały jadeit, dodatkowo TOHO i perełki.


 Pokażę jeszcze małą metamorfozę, jakiej dokonałam. Udało się kupić małej buty Bartka za 28% ceny wyjściowej. Takie wyprzedaże to ja lubię :) Idealnie pasują do ubranka na chrzest a potem jeszcze wykorzysta się je do latania przed zimą. Butki miały jednak mały drobniutki minusik- żółte pszczoły z przodu. Na codzień żaden minus ale...na ten jeden dzień mniej pasujący.

Butki przed:


Moja modelka nie pozwala zrobić zdjęcia zmienionych butków :D


A tu metamorfoza w pełni:




Muszę zrobić jeszcze dla siebie drugi kolczyk, prasowanie naszykowanych ubrań i jesteśmy prawie gotowi :)

Pozdrawiam i witam nowe twarze na blogu.

p.s. kto wie czemu ikonki z obrazkami wariują i u mnie i na wielu blogach są takie olbrzymie?

piątek, 20 września 2013

Przygotowania trwają :)

Jeszcze tydzień i 2 dni :)

Do zrobienia sporo i wszystkie inne tematy leżą ale uwierzcie nie mam czasu zupełnie - narazie temat najważniejszy na tapecie - chrzciny Zuzy :)

Na pierwszy ogień - zaproszenia na ten ważny dzień.

Starałam się, żeby były bardzo delikatne z moim ulubionym motywem czyli jednym z magnoliowych stempelków, specjalnie nic z nim nie robiłam - prosto ale mam nadzieję elegancko.





A na koniec pokażę kilka migawek wspominających lato i festyn rzymski w ruinach Augusta Raurica - dla dzieci super atrakcja


 moi rzymianie :)


 Zuzek kolorystycznie do pań się dostosował :D

 I pokaz gladiatorów

 Uwierzcie krew się lała - aż w szoku byłam, że oni tak serio

Pozdrawiam i uciekam bo czas goni :)

poniedziałek, 16 września 2013

Coś słodkiego - muffinki, torciki, babeczki

Moją "fascynację" wzorem muffinki każdy zna. Uwielbiam w formie rysunków, uwielbiam piec i jeść, uwielbiam poprostu za kształt, kolory....

Marzył mi się do kuchni hafcik ze słodkościami - oj już od dawna.

I teraz mam swój własny


Wszystko za sprawą mega zdolnej dziewczyny - Magdy z bloga Nitki Ariadny - która jest przemiłą osobą, cierpliwą (bo ja jeszcze wiszę część ze swojej strony) i naprawdę umie cudownie haftować :)


Marzył mi się nietypowy igielnik i dostałam muffinkowy i śliczną muffinkę do powieszenia w kolorach kuchni. Magda sama wymyślała wszystko, wyszukiwała wzory - ma tyle pomysów, że aż szok.

Madziu dziękuję ślicznie !!!

Ja na szybko z CH (przez rodziców koleżanki - jeszcze raz dziękuję) wysłałam znane Wam kolczyki butelkowe.


Wiszę jeszcze jedne, które mam nadzieję już wkrótce pokażę.

Serdecznie witam nowe obserwatorki. Dziękuję za miłe komentarze. Pozdrawiam.

czwartek, 12 września 2013

Mam i ja...

Zbieram się i zbieram od kilku dni, żeby napisać tego posta i uwierzcie niby już we własnym domku ale czasu brak dosłownie na wszystko :( Powoli się ogarniamy. Chłopcy brykają na zajęcia. Choróbska pierwsze już się u nas pojawiły, ze mną na czele (to już chyba norma :)). I generalnie szybko mijają dni.

Szykowałam się już dawno do napisania posta z dużą ilością zdjęć - w stylu "dreaming..." z małymi podpowiedziami jak ktoś nie będzie miał pomysłu na prezent dla mnie :) Ale w międzyczasie kilka z tych marzeń udało się zrealizować to kilka rzeczy pokażę. A sposoby ich zrealizowania są najmilsze z możliwych. O tym za chwilę...

Marzyłam o pszczółce takiej jakie robi Cottoni - ile razy ustawiałam się w jej candy z wielką nadzieją, że a nuż tym razem uda się zdobyć czerwonawą "pscołę". I lipa, posucha w temacie - jak zwał tak zwał :) Więc możecie wyobrazić sobie moją radość jak się okazało, że wygrałam u niej robiony przez nią cudowny fartuch i to jeszcze w kolorach, jakich zaczęłam używać w naszej kuchni.


Jest piękny....

Ale Ania zrobiła mi jeszcze jeden prezent i sprezentowała czerwonego bzyka - uwielbiam go...
Brakuje mi słów, żeby swoją radość wyrazić - dziękuję Aniu jeszcze raz!!!

A tak bzyku wygląda w kuchni


Wszystkie poduchy, poduchy na siedziska, obrus są uszyte przez moją teściową - zdolna kobitka jest i umie tak pięknie szyć. A jaka korzyść z jej zdolności dla kuchni :) Mamo czasem podczytujesz - ty wiesz, że ja bardzo wdzięczna jestem.

Parapet jeszcze nie wygląda tak jakbym chciała bo marzę o takiej miniszklarence, żeby wszystkie drobne rzeczy w niej schować. Małe rączki są bardzo szybkie :)

Dalej z miłych rzeczy to trafiły do mnie dwie nagrody pocieszenia:

- cudowne beadingowe kolczyki, które stworzyła Narya

moje kolory i tak misternie zrobione - dziękuję

- lawendowe mydełko z taśmą w klimatach marine (nawet nie wiesz Beti jak trafiłaś tą taśmą w mój nowy pomysł :)) jako nagroda z Domku na polanie

Dziękuję dziewczyny !!!

Ja obecnie mam do skończenia kilka rozgrzebanych projektów, zaproszenia na chrzest Z i dodatki sutaszowe dla niej na ten ważny dzień. Doprowadzam kilka wymianek do finału - co cieszy podwójnie. Dlatego dziś nic własnego nie będę pokazywać.

A na koniec kilka rzeczy, które udało się upolować i to w tak dobrych cenach że cieszy dodatkowo... :)

- greengatowe serducho (nawet się nie przyznam za ile co by złość kogoś nie wzięła) i mnie, żw więcej nie wzięłam


 - miseczki pozujące z owieczką od Eli :) - sukieneczka jest dokładnie z tego samego materiału co poduchy

- coś za czym chodziłam wiele miesięcy - żółtawa emaliowana patelnia a na dokładkę błękitny dzbanuszek- współczuję mężowi bo już chyba miał dość słuchać o tej patelni :)


Pozdrawiam serdecznie i zmykam dalej ogarniać póki Z śpi.