czwartek, 20 lipca 2017

Test ramki z muszelką dla EKO-DECO i śmieszna opowieść

Nadrabiam zaległości i po kolei będę pokazywać co tam ostatnio robiłam. Dzisiaj ramka z muszelką z oferty EKO-DEKO, którą przerobiłam na magnes :)

Będzie na prezent dla teściowej. Co by pamiętała o wakacjach z nami nad morzem. W zeszłym roku i w tym z powodu choroby teścia nie mogą z nami być, więc mam nadzieję, że chociaż miło im będzie na wspomnienia w takiej formie ujęte.




Więcej inspiracji testowych możecie znaleźć TUTAJ.


Jak widzicie magnesy z różnych stron świata (tam dokąd dotarliśmy) wreszcie mają swoje miejsce. Mój mąż się zawziął i cały weekend wolny w czerwcu malował i malował bok lodówki. Wymyśliłam sobie, że skoro nie mamy lodówki otwartej to będzie tablica na te nasze magnesy. Zakupiłam śliczną szklaną tablicę. Mężu przeklinając (bo mocowanie jakieś beznadziejne) zamontował ją na ścianie i zonk - tablica trzyma tylko magnesy z kompletu do niej, a wszystkie inne spadają :D Mina męża bezcenna uwierzcie na słowo. Myślałam, że mnie pożre żywcem. Tak czy inaczej magnesy nadal składowane w pudełku czekały na inny pomysł. Oglądając blogi wnętrzarskie dziewczyny chwaliły jak to farby trzymają się na płytach i mdf. Kupiliśmy (dokładnie to teść mi kupił w markecie budowlanym i przeklinał, że leży i czeka na łaskawe użycie). Tak to wyglądało chwilę przed:



Powierzchnia umyta, odtłuszczona, lekko zmatowiona. Zaczynamy malowanie. Producent zalecał 3-4 warstwy magnetycznej. Hmm wyszło 7-8 :) i przyznaję bez bicia, że kilka magnesów cięższych nie utrzymuje się :( Na magnetyczną nałożone są 2 warstwy tablicowej. 

W chwili obecnej wygląda to tak:


Magnesy (oprócz tych kilku ceramicznych) w większości z miejsc, w których byliśmy lub był w ostatnich latach mój mąż (bo do Chin czy Norwegii to nas jeszcze nie zabrał :)). Kilka magnesów przywiezionych przez znajomych czy zdublowanych przez dziewczyny jak mi słały do kolekcji dla Danusi-Anstahe (taki chyba 1 czy 2 się trafiły). 


Mam nadzieję, że Wam się podoba równie mocno jak mi. Kuchnia wygląda zupełnie inaczej. Magnesy wreszcie mają swoje miejsce. Jednym słowem wszyscy zadowoleni.

Pozdrawiam serdecznie.

9 komentarzy:

  1. Beatko to dasz mi instrukcję co do farby magnetycznej , bo ja chcę ścianę pomalować. Lodówka już ich nie mieści, a chcę je wyeksponować. Jak się cieszę, że czasami się dublują, bo tym sposobem moja kolekcja coraz większa. Buziaki i do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna pamiątka z wakacji dla teściowej! A i miejsce na magnesy z prawdziwego zdarzenia! Już widzę minę Pana D;-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł :) teraz magnesy prezentują się ślicznie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twoją tablicę i Twoje magnesy i Twoją ramkę czy też Twojej teściowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mąż się pyta czy jego pracę także? :P dzięki

      Usuń
  5. Bardzo uroczy ten magnes, śliczna, wakacyjna pamiątka :)
    Nie przepadam za magnesami na lodówce, bo mam zawsze wrażenie, że jest bałagan, ale u Ciebie są tak ładnie poukładane, że żadnego chaosu nie widzę ;)

    OdpowiedzUsuń