Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doświadczenia dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doświadczenia dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2016

Przedświątecznie i poimprezowo :)

Na przygotowania świąteczne w tym roku nie mam czasu zupełnie, trochę zmobilizowana zorganizowaniem imprezy małemu kilka rzeczy w domku ogarnęłam (po drodze spaliwszy tę nieszczęsną firankę o której Wam pisałam :) tzn żelazko coś zwariowało i w połowie ją przypiekło ale tak czy inaczej muszę kupić nową:) teraz już nie będzie żadnego woalu tylko materiał, którego nie trzeba prasować). Nie wiem czy wyrobię się z robieniem kartek dla siebie bo serio nie mam czasu, więc się nie zdziwcie jak w tym roku życzenia zawędrują do Was drogą elektroniczną. Póki co próbuje ogarnąć zaliczenia semestralne uczniów (a raczej ich brak :(), ogarnięcie bloga szkolnego i projektów szkolnych, za mną kolejne zebranie z rodzicami, wywiadówki partnerskie z nowego semestru (jeszcze tylko 24:D) i kolacja z nauczycielami z wymiany i wiele, wiele innych spraw. 

Dlatego dziś na początku świąteczna karteczka (jedna z dwóch jakie poczyniłam na święta)

Pierwsze przeszycia na kartkach. Tadam wreszcie :) Chyba naciągnięciem będzie potraktować to jako uszytek marcowy?:P Ale pozwolę sobie to zrobić. A uszytek lutowy mam w zanadrzu do pokazania jeszcze.




Tekturka, wykrojnikowe wycinanki, dużo taśmy 3d, sznurek.


Karteczkę zgłaszam na wyzwania:

- Craft Passion "Wielkanoc"


- Namaste "Wiosenna paleta barw"


- Rapakivi "Praca z tablicą inspiracji"


To teraz pokażę Wam naszą inspirację urodzinową. Mały wymyślił sobie imprezkę pod hasłem "DINOZAURY" - oczywiście wiadomo wyzwanie dla mamy co i jak zorganizować. Zgapiłam się trochę bo za późno napisałam do dziewczyn o wygrane grafiki :( mogliśmy jeszcze jakieś śmieszne karteczki z dinusiami poprzyczepiać w stylu "dla roślinożerców"...Następnym razem :)

A teraz pokazuję co zrobiliśmy:


1. Lodowe dinozaury: zabawa podpatrzona na inspiracjach urodzinowych z USA. Szczerze to właśnie mały to wypatrzył, że też możemy coś podobnego zrobić. Dzieciaki moje w przygotowania wciągnięte na maksa. Po pierwsze zakupiłam paczkę małych dinozaurów. Następnie włożyliśmy je do pojemników jak wyżej, pozamykaliśmy i do zamrażalnika. Po całym dniu były gotowe.


Każde dziecko dostało swojego dinozaura zamkniętego w lodzie i musieli własnymi sposobami odkuć je z lodu. Rzucali nimi, stukali w nie. Zabawa super. A na koniec nagroda w postaci dinozaura, którego każde dziecko mogło wziąć ze sobą do domu.



2. Dinozaury czekoladowe w formie lizaków - u nas to norma. Tym razem w innej formie :)


Zdjęcie powyższe zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskownicy - FOTOgra "Odrobina słodyczy" - lizaki czekoladowe jako najlepsze słodycze :)



3. Tort dinozaurowy - nie dość, że ładnie wyglądał to był naprawdę smaczny (nie śmiać się ale czasem zwyczajnie nie wszystko wychodzi :))



I zdjęcie powyższe z tortem także leci na słodkie wyzwanie Art-Piaskownicy. Jak impreza to impreza. A taka słodka to tym bardziej :D



4. Galaretki z cukrem (już się bałam o zęby i szklanki jak dzieciaki zaczęły go zjadać) Zuza ze mną dzielnie walczyła w nocy  z galaretkami, by były ładne.


 5. Mini brownie z masą na wierzchu. Masę chłopcy nakładali :)

Mój kochany siedmiolatek :*

Do tego talerzyki, serwetki z dinozaurami, jaja dinozaurów, wszystko zielono - niebieskie (nawet tort masy w środku miał w tych dwóch kolorach), domowe szyszki z toffie, popcorn, żelki, cukierki i chrupaki. Chłopcy pomiędzy przysmaki powkładali swoje dinozaury. Chyba się udało wszystko. Podoba się?

6. A na dokładkę w domu poukrywałam w kilku miejscach koperty z zagadkami. Każda zagadka wskazywała miejsce ukrycia kolejnej koperty. A na końcu był ukryty dinozaurowy skarb w postaci słodkości.

I tak mieliśmy:
"Gdy świeci słońce stawiasz go w kącie, kiedy deszcz rosi nad głową go nosisz"

"W małym pomieszczeniu jest wody najwięcej. Tutaj bierzesz kąpiel i szorujesz ręce"

"Nie dość, że go wszyscy depczą nogami, jeszcze go proządnie trzepią czasami"

Dzieciaki miały zabawę, że hej. Nawet się nie spodziewałam, że tak będą latać po domu, szukać kopert z zagadkami, odczytywać je na zmianę sami (moi nie znali tych zagadek wcześniej i nie wiedzieli nawet, że będzie taka zabawa - niespodzianki też muszą być) i odgadywać kolejne miejsce.

Całość naszej pracy dinozaurowej zgłaszamy na wyzwanie Klubu Twórczych Mam "Prehistoria"


Pozdrawiam serdecznie i uciekam zrobić sobie z Zuzą babski dzień - idziemy na zakupy. Tiger nadchodzimy :)

sobota, 26 grudnia 2015

Kula śnieżna - zrób to sam

W ostatnim czasie sprzęt elektroniczny trochę ze mną nie współpracował i nie mogłam dodać postów. A jest co pokazywać, bo mimo że w pracy miałam natłok dodatkowych obowiązków (ze spaniem przez kilka dni po 3h na dobę :( ) to działałam równo i powstało kilka ciekawych, nowych, w nowych formach i technikach prac. W sumie został mi jeden prezent do skończenia ale mam czas jeszcze więc też nie ma stresu póki co. Pewnie dziś bym skończyła, gdybym wzięła ze sobą taśmę dwustronną do teściów :) 

A dziś pokażę Wam jak zrobić ozdobę, którą my w domku uwielbiamy robić. Dzieci dają radę pomagać czy wręcz sami ją zrobić. To już nasza kolejna. Uwierzcie jest to super pomysł na zaangażowanie dzieci w robienie ozdób na święta, kule w sklepach często sporo kosztują a przede wszystkim nic tak nie sprawia radości, że się zrobiło taką ozdobę samemu, własnoręcznie.

Co wystarczy posiadać:
- figurkę, która będzie naszą główną ozdobą (osobiście zachęcam do poszukiwań po sklepach właśnie teraz bo wszystkie takie "pierdółki" będą obniżone o połowę i można trafić cudeńka do użycia w kolejnych latach. WAŻNE!!! figurka nie może być metalowa
- brokat sypki
- gliceryna (bez problemu kupimy w każdej aptece)
- słoik (im ma fajniejszy kształt tym lepiej)
- woda (niektórzy zalecają destylowaną - my używamy zwykłej kranówy i jest ok)
- klej jakiś dobry

1. Przyklejamy naszą figurkę do pokrywki od wewnętrznej strony.

2. Czekając aż klej uschnie myjemy dobrze słoik, wlewamy do niego wodę (nie do pełna bo musi być miejsce na figurkę), dodajemy gliceryny ( w zależności od słoika 1-3 łyżek). Ja dodałam pełną łyżkę. Na wierzch wsypujemy brokat (możemy użyć w jednym kolorze, może być kolorowy - wybór należy do nas jaki efekt chcemy osiągnąć).

3. Sprawdzamy czy figurka się trzyma. Zakręcamy nakrętkę.

4. Możemy ozdobić pokrywkę w dowolny sposób. My nakleiliśmy taśmę Washi tape.

5. Odwracamy słoik obserwując jak brokat wolno spada na dół.

6. Niektórzy obklejają pokrywkę dodatkowo klejem ale ja lubię jak zmienia się wodę i kolor brokatu co jakiś czas i nigdy tego nie robię. Ferajna jakoś nie odkręcała gotowej nigdy. Ale jeśli się boimy, że zawartość słoika znajdzie się na podłodze doradzam dodanie odrobiny kleju na zakrętkę.



Znacie mnie - oczywiście doszukuję się wszędzie zjawisk fizycznych. Dzięki takiej ozdobie możemy dziecku pokazać różnicę, gdy brokat wsypiemy do samej wody i do wody z gliceryną. Możemy starszym dzieciom wprowadzić pojęcie gęstości. Do dzieła !


Naszą ozdobę świąteczną zgłaszam na wyzwania:








Wszystkim życzę wszystkiego co najlepsze na koniec tych świąt :)

Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 18 czerwca 2015

Wymarzony świat... - do pokoju Zuzy

Nad tym projektem bujałam się od dawna. Bo jak to nazwać inaczej? Kiedyś dawno, dawno temu (czyt. kilka lat temu :D) u Kingi Piecyka zobaczyłam taką mini kuchnię z ręcznie robionymi produktami z fimo. Wymyśliłam, że stworzę pokój, w którym wykorzystam kilka technik. Odkąd Zuza ma swój kącik to chciałam taką mini wersję pokoiku do zawieszenia na ścianie jej przygotować. I tak zbierałam myśli co i jak, aż w końcu się za to zabrałam. W sumie nie dosypiając nocami, realizując wszystko co trzeba było (mam ogrom rzeczy do pokazywania :)) zrobiłam także wersję pokoju dziecięcego w kolorach z kącika małej: szarości, mięta, biel i róż. 

Zuz zachwycona. Lada dzień wraz z nowymi dodatkami do pokoiku trafi i pokoik obrazkowy. Wówczas zrobię zdjęcia całości.




Okno narysowałam sama akwarelowymi kredkami i rozmazałam pędzelkiem z wodą. 

Stolik  skleiłam z małych deseczek i pomalowałam. Łóżeczko to także sklejone deseczki a wezgłowia to tekturowe tagi z IKropki, z których odcięłam części z dziurkami, dokleiłam do drewna i pomalowałam gesso. 

Cała ramka to opakowanie po sprzęcie elektronicznym, więc mamy mały recykling :)




Ciasteczko to żywica a herbatka z cytryną wykonałam z fimo. Ramkę na obraz zrobiłam z form i masy Marthy Stewart. 


Tęcza od strony fizycznej całkowicie poprawna :) (z doświadczenia wiem, że są z tym kłopoty - wszyscy pomijają granat) - przy okazji podam małą podpowiedź dla naszych dziecioli jak się uczą barw tęczy:

Czemu patrzysz żabko zielona na głupiego Fanfarona?

od pierwszych liter słów w wierszyku:

czemu - czerwony
patrzysz - pomarańczowy
żabko - żółty
zielona - zielony
na - niebieski
głupiego - granatowy
Fanfarona - fioletowy

Mam nadzieję, że się przyda. 



Słoiczek z drobinkami, papierki jako śmieci (świat dzieci wcale nie musi być idealny :D), figurka  i bałwanek z Tildy, jakie zakupiłam w sklepie z przydasiami w de - trochę się naczekały na użycie :)




Magnoliowy stempelek kolorowany własnoręcznie copikami, tekturki dziecięce z IKropki również nimi pociągnęłam, żeby nadać im inny efekt i żeby pasowały do pokoju małej księżniczki :)


I jak się Wam podoba? 

Nie mogę się oprzeć i zgłaszam pokoik na wyzwania:


 Do zrobienia pracy ze sklepu Paper Concept użyłam:
- klej magic
- klej hobby
- pędzelek syntetyczny Renesans
- podkład gesso Renesans




Wszystkich serdecznie pozdrawiam. Chciałam jeszcze pokazać zdjęcia z zakończenia przedszkola przez średniaka ale stary aparat odmówił współpracy. Co śmieszne kilka h później właśnie te zdjęcia łaskawca zrobił pokoikowi wrrr rzeczy martwe. Może się uda jakieś fajne dostać od kogoś. Byłam dziś taka dumna z tego mojego chłopaka. I z jego Pań, które były wspaniałe. Lada dzień pokażę co dla nich przygotowałam w podziękowaniu za ich serce i pracę.

środa, 17 czerwca 2015

Czy praca może być hobby? Doświadczenie z odchudzaniem :)

Jak szłam na rozmowę kwalifikacyjną na Wydziale Fizyki to cały czas się pukałam w głowę co ja tak naprawdę wyprawiam??? Ok chcę być nauczycielem, chcę pracować z dziećmi ale serio fizyka??? Czy ja chcę uczyć fizyki? Moja mama powtarzała, że dam radę i w sumie o dziwo była największym wsparciem w moich bolączkach z tamtego okresu, bo ja najchętniej poddałabym się i wróciła do domu. Bo niby co pokażę Dziekanowi, Prodziekanowi czy kto tam jeszcze będzie w komisji rekrutacyjnej? Tróję na świadectwie maturalnym z fizyki. Kogo obchodzi, że to mocna trójka jak powiedziała moja super sorka z LO. Jak przyjdą inni (może i z mniejszą wiedzą ale z wyższymi stopniami), lepsi. Wierzcie mi nerwa miałam okropnego. Czekałam pod salą jak na skazanie. Aż weszłam do środka. Trzy osoby w komisji - mój jak się później okazało rewelacyjny Sor od matmy (z którym na żagle co rok później jeździłam i to on zaraził mnie miłością do żagli :)) Profesor Dziekan (przerażający fanatyk fizyki, który okazał się rewelacyjnym człowiekiem i dziekanem) i pani Psycholog (później jako jedyna miałam u niej na zajęciach 6 choć nie było takiego stopnia na studiach :D). Stanęłam przed tym zacnym gronem i zaczęłam rozwiązywać zadania a później je pokazywać, tłumaczyć. Na koniec rozmowa i pada pytanie, którego się tak bałam: "Ale czemu Pani przyszła na nasz wydział mając 3 z fizyki?" Zonk i szybka odpowiedź: " Żeby się jej wreszcie nauczyć" :D Domyślacie się reakcji. Cała trójka nie mogła powstrzymać śmiechu, aż zarządzili przerwę po mnie nie mogąc się uspokoić, I tak oto zapamiętana zostałam zanim zaczęłam studia. Trafiłam na tę nieszczęsną fizykę. O matko nawet jej nie lubiłam :( Co było robić? Tylko 8h fizyki w tygodniu, 6h matematyki. Do tego zajęcia z psychologii, socjologii etc. Pracownia fizyczna i dydaktyka fizyki - które uwielbiałam choć na pracowni łatwo nie było. Mega stres i obrona mgr. Pochwalę się, że licencjat obroniła dwunastka ( z 60 przyjętych) a mgr piątka. Miło było znaleźć się w tej piatce :D A teraz? Teraz nie wyobrażam sobie życia bez fizyki :) Niby siedzę w domu (tak tak uwierzcie dla wielu znajomych siedzę i pachnę całe dnie nic nie robiąc) a ja tak nie umiem. Stąd moja przygoda z zajęciami dla dzieci. Od czterech lat regularnie propaguję fizykę wśród najmłodszych - mam zajęcia w przedszkolach, w klubach czy obecnie w Nadwiślańskim Uniwersytecie Dziecięcym. Choć szczerze nawet gdybym siedziała w domku i nie miała żadnych zajęć to na brak pracy bym nie narzekała - bo przecie ani samo się nie ugotuje, nie upierze, nie uprasuje a dzieci same nie odwiozą się na zajęcia te czy następne. To tak dla tych, co uważają, że kobieta na wychowawczym nic nie robi :)

Z tej mojej pasji powstał cykl doświadczeń dla najmłodszych u mnie na blogu TU, który od lat powiększam jak tylko jest czas.

I to jest i moja praca i moje hobby to prawdziwe, które kocham całym sercem. Biżutki, scrapy to jest dodatek do mojego prawdziwego ja. 

Dziś pokażę kolejne doświadczenie dla dzieci.

Temat doświadczenia: Odchudzanie na wodę

Materiały: szklanka, kieliszek, woda, ludzik Lego

Cel doświadczenia: Zwracamy uwagę na różne środowiska, w których znajdują się przedmioty, wspólna zabawa z dzieckiem

Przebieg doświadczenia:

( z zajęć z moimi przedszkolakami)

Przygotowujemy kieliszek, do którego wlewamy wodę i wkładamy naszego ludzika.



Ludzik robi się krótki i gruby ( a mówią, że woda pomaga w odchudzaniu kłamcy :D)

Następnie wlewamy wodę z kieliszka do szklanki, dolewamy wody i wkładamy pusty kieliszek do środka a do niego ludzika.



Tym razem mamy odchudzonego ludzika :) Woda jednak działa cuda :P

Dzieciom najprościej wytłumaczyć to doświadczenie efektem złudzenia optycznego i zjawiskiem załamania światła, które musi pokonać różne środowiska. A podczas tych przejść zmienia swój kierunek rozchodzenia się. I przez to w zależności jaką drogę pokonuję światło może dać efekt powiększenia lub pomniejszenia ludzika.

Dlaczego powstał ten post? Po pierwsze już od pewnego czasu obiecałam Wam nowe doświadczenie i tak mi schodziło. Po drugie nie mogłam przejść obojętnie obok wyzwania Diabelskiego Młyna pt. "HOBBY" i pokazać co naprawdę lubię :)


Na koniec pokażę jeszcze zdjęć z różnych spotkań z fizyką, które miały miejsce  :)












I z moimi łobuziakami - jak ten czas szybko leci a oni tak rosną szybko




Pozdrawiam wszystkich.