środa, 27 lutego 2013

Sweet little things - maluszki

Nie miałam netu i kompa w ostatnich dniach więc cisza zapanowała na blogu :) Nadrabiam zaległości i pokazuję trochę na szybko pierwsze z maluszków jakie ostatnio zrobiłam. 

Kolorystyka turkusowo-różowa 



Pracę zgłaszam na wyzwanie Skarbnicy Pomysłów pt. Wspomnienie Lata - bo cała kolorystyka tej pracy kojarzy mi się z naszym latem tutaj - woda podczas kąpieli w rzece Aare, woda odbita w taflach jezior szwajcarskich, woda na otwartych basenach, których tu wiele i nasze dzieci je uwielbiają.


Dodam jeszcze info o dwóch świetnych candy :) Sama mam wielką chrapkę :D

Jedno na blogu sklepu Artimeno - TU


A drugie w Arte Banale - TU



A u nas czas powrotu do domku się zbliża. Wracamy pełni wrażeń, poznania nowych fajnych ludzi i ciekawych miejsc. Zdobywaliśmy nowe umiejętności. Zdjęcia poniżej :)



Najpierw uczymy się na jednej narcie

I zjeżdżamy


Chłopcy uczyli się w szkółce dla najmłodszych.



piątek, 15 lutego 2013

Dreaming - grafiki cd

Po małej walce z wiruskiem stajemy na nogi i obmyślamy plan działania na kolejne dni. W planach mamy narty, sanki, łyżwy, kolejne pochody i wiele innych przyjemności. Zobaczymy jak życie zweryfikuje nam te plany :) Ja jak tylko nie zasypiam ze zmęczenia staram się coś robić, w większości powstają nowe rzeczy sutaszkowe. W ten sposób doprowadzam kilka wymianek do końca i kilka innych zobowiązań. Oprócz tego mam w głowie i planach kilka pomysłów, włącznie ze zrobieniem całych "serii" czy "kolekcji". Znajdzie się też coś dla mężczyzn o co stale jestem męczona :D

Dzisiaj szybciutko pokażę nowości grafikowe.

Na początek zegarki -  prosty z kwiatuszkami


Z wieżą Eiffla i małą zawieszką wieży


Z motylkami ( do kompletu powstały klipsy ale ich nie zdążyłam sfotografować - przy okazji nadrobię)


Naszyjnik z dużą wieżą Eiffla


Kolczyki z grafik podesłanych przez Anię




A na koniec pokażę kilka ujęć z naszej wycieczki śladem szwajcara Wilhelma Tella - jak głosi legenda Tell (ok 1307r.) nie pokłonił się nabitemu na słup kapeluszowi starosty Hermanna Geßlera. Astriacki starosta wymyślił próbę dla sławnego kusznika - każąc mu strzelić z kuszy w jabłko umieszczone na głowie jego syna. Tell trafił ocalając życie obydwu ale zapytany czemu miał przy sobie 2 strzały powiedział, że gdyby chybił drugą zabiłby starostę. W ten sposób i tak pojmano go do więzienia. Z tego co głosi legenda to uciekł i zabił starostę a kantony szwajcarskie zaczęły walczyć z władzą cesarską. 

Pojechaliśmy pięknymi drogami w kierunku Altdorf gdzie stoi sławny pomnik Wilhema Tella





Widok z samochodu mieliśmy prawie całą drogę taki :) Na jezioro Czterech Kantonów i te cudowne góry wokół


Nie mogło zabraknąć uprażonych kasztanów a te trafiliśmy wyjątkowo pyszne


Mam nadzieję, że kolejne wycieczki będą równie udane. Pozdrawiam

poniedziałek, 11 lutego 2013

Zimowe - I love snow

Zawsze kochałam zimę - choć złoszczę się na nią jak robi psikusy :) Pewnie jak każdy. Chwilowo mogę korzystać z jej uroków i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Zabawy na śniegu, sanki, mam nadzieję, że i narty lada dzień. A duży plus, że najwyżej kilkanaście kilometrów trzeba przejechać do tych przyjemności :)



Dzisiaj szybciutko pokazuję kolczyki dla Kasieńki - w ramach naszej wiecznie trwającej wymianki. Za zielone sutaszki, jakie pokazywałam TU i TU dostałam piękny stroik świąteczny na stół i obietnicę, że mi naprawi choinkę jaką robiła mi x lat temu źle przechowaną przeze mnie :D

Stroik na naszym stole wyglądał tak:


Na dokładkę Kasia obdarowała mnie cudownym wiankiem, który zawisł nad kominkiem (zdjęcie podkradam od Kaśki)


i kompletem świeczników, które częściowo będą przekazane dalej na cele charytatywne (ale o tym kiedy indziej) :)


W zamian za te dodatkowe cuda ja zrobiłam zimowe sutaszki delikatne i mroźne - w kolorystyce szaro-niebieskiej - jak widać na zdjęciach


Wczoraj byliśmy na dużym pokazie orkiestr przebierańców w Solothurn -było pięknie i zimno - zobaczcie sami









Tym miłym akcentem kończę na dziś :) Pozdrawiam



czwartek, 7 lutego 2013

Bransoletkowy raj 1500km od domu:)

Zaczynam się zastanawiać gdzie dom mój :) Tak czy inaczej jesteśmy w domku w CH i się ogarniamy podczas krótkiego wypadu. Dzieci zadowolone, ja znowu kombinuję jak uprać ciuchy mając pralkę co 10 dni (dziś się wcisnęłam jak był luz bo mała od jutra rajstop do chodzenia by już nie miała :)), tata przeszczęśliwy bo ma nas pod ręką (zastanawiam się czy głównym powodem tej radości to nasza obecność czy fakt, że ma uprane, uprasowane i jeszcze ciepły obiadek zapodany :D - no dobra wierzę, że chodzi o to pierwsze). Tak czy inaczej w każdej wolnej chwilce działam i już cosik mam gotowe a dużo pomysłów w głowie. Postaram się do powrotu mieć pokończone obiecane sutaszki a nowe gotowe. Zobaczymy czy się uda :)

Dziś pokazuję ogrom nowych bransoletek

Na początek jadeit niebieski fasetowany z pozłacanym motylkiem



Jadeit żółty 


Mniemam, że jadeit zielony - jedna z pozłacanym konikiem na biegunach


Agat fasetowany z pozłacanym kluczem


Znowu jadeit niebieski z krzyżem w kolorze miedzi z kryształkami

Jaspis ze skrzydłem


Agat z krzyżem z kryształkami 


Agat różowy ze złoconym aniołkiem


Lapis lazuli z konikiem na biegunach


Tyle tym razem wystarczy :) nowe rzemieniiowe są obfocone, nowe się robią. Ale to w innym poście. 

To pokażę jeszcze jak nam się leciało :D dzieciole first time 



i największa atrakcja wieczoru - wizyta u pana kapitana



W następnym poście zdjęcia z pierwszej wycieczki na miejscu :)

A pochwalę się jeszcze bo to dla mnie było ważnym wydarzeniem - dostałam swoje takie pierwsze pierwsze zamówienie netowe - a taki oto obrazek dostałąm po wysłaniu bransoletki - to jest niesamowicie miłe jak ktoś docenia Twoją pracę - dziękuję raz jeszcze i za okazane zaufanie i za chęci posiadania mojej biżu :) Pozdrawiam

Tym miłym akcentem kończe i pozdrawiam...

środa, 30 stycznia 2013

Magnoliowa wymianka

Od dawien dawna jestem zafascynowana stempelkami Magnolii ze Szwecji. Są piękne, bajeczne, cudowne. Póki co jeszcze się nie przełamałam, żeby samej podjąć prawdziwe próbę zabawy z nimi. Ale poczyniłam pewne kroki w celu posiadania kilku odbitych stempelków.  He he pamiętam jak Anię męczyłam czy na mój przepiśnik ma jak załatwić jeden stempelek :)

A wszystko zaczęło się po tym jak z chłopcami oglądaliśmy blog Gosi S. a tam piękny album z pokolorowanymi stempelkami. Chłopcy zapytali czy taki mogliby mieć. I jak tu odmówić dzieciom. Zaopatrzona w kilka odbitek przez Oliwiean i bazę albumową przez Kasię miałam wielki plan zrobić album na teksty moich dzieciolków, które skrzętnie zapisuję w ich pamiętniku. No cóż narazie powiem tylko, że mi nie wychodzi :)

Nadzieja umiera ostatnia zaczęłam szukać pokolorowanych stempelków i tak trafiłam na blog Ani - z bloga Handmade by Rudolph - od słowa do słowa doszło do wymianki. 

Zobaczcie jakie bajeczne, kolorowe stempelki ja dostałam:


 Są cudowne ...







Wiedziałam, że Ania pięknie koloruje stempelki ale to co widzę już przeszło moje najśmielsze oczekiwania. A do tego Ania nawkładała mi przydasi scrapowych. Już nie mogę się doczekać swojej paczuszki.

A oto co ja przygotowałam:

kolczyki koty

kolczyki kwiatuszki

komplecik - kolczyki i zegarek stópkowy z wieżą Eiffla






(ostatnie zdjęcie robione w nocy, bo na drugi dzień wysyłałam a czekałam do ostatniej chwilki na dodatkową wieżę Eiffla - o niej Ania nic nie wiedziała :) i na szklany kaboszon do wisiorka bo się pokończyły) - jak wczoraj ujrzałam zdjęcia Anki to wiem, że będzie pasował idealnie.

Myślałam, że w ramach lekkiego naddatku będzie ta opaseczka ale z tego co widzę to Anka nawkładała tyle, że ze swoim dodatkiem to mogę się schować :) Tak czy inaczej jeszcze opaseczka z motylkiem znalazła się w paczce.

Jak zawsze miałam szczęście do poznania kolejnej wspaniałej osoby, kreatywnej, tworzącej cudne rzeczy. Dziękuję Aniu raz jeszcze.

A Was Dziewczyny zachęcam do obserwowania bloga Anki bo dopiero zaczyna przygodę z blogowaniem ( http://rudolph12.blogspot.com/) i trzeba trochę rozruszać jej blog.

Pozdrawiam serdecznie w ferworze pakowania - jeszcze niecałe dwa dni i będziemy w CH :)