sobota, 2 lipca 2011

Purple velvet - dalej sutaszowo i wygrane candy

Witam po chwilce nieobecności - brak kabelka do aparatu uziemił mnie na 3 tygodnie. Najlepsze,że sprzedawcy do chwili obecnej nie udało się przysłać takiego drobiazgu :( Ręce opadają. Na szczęście dobrzy ludzie mnie poratowali i użyczyli kabelka co by jak najszybciej móc dodać nowych zdjęć na bloga. Co też jak najszybciej czynię.

Myślałam od czego zacząć :) i stwierdzam, że od zegareczka, w którym kamyczki mnie pokonały :) Miało być fioletowo i oryginalnie - wypatrzyłam wśród swoich szpargałów koraliki ze szkła weneckiego i myślę sobie - super będą pasowały. I faktycznie pasują super ale tu ta różnica w stosunku do dziewczyn, które sutasz robią dłużej bo albo wiedzą jaki kamień użyć albo wiedzą jak z takim wypukłym sobie poradzić :( Mi nitki zaczęły się chować pod kamień. Już zaczęłam kombinować czy tego wgłębienia pod kamieniem jakoś nie podkleić ale w końcu dałam sobie spokój :( Obrobiłam, wyrównałam ile się da i nauczkę dostałam :P Pocieszam się, że to była około trzecia, czwarta rzecz w tej technice więc mam czas się uczyć. Jak zrobiłam pierwsze kolczyki i nie byłam zadowolona to powiedziałam głośno, że pierwsza rzecz będzie do wyrzucenia, druga dla mnie, trzecią oddam, czwartą tanio sprzedam, na piątej może zarobię :D I póki co plan realizuję. Pierwsze kolczyki pocięłam, żeby odzyskać kamyczki. Drugie dumnie noszę (te fioletowe z kursu). Trzecia rzecz to zegarek i w sumie już miał być sprzedany ale mam sentyment do niego i nie wiem czy go oddam :) Kolejny ten fioletowy zegarek oddałam w prezencie. Piątą rzecz- broszkę czarną za grosze sprzedałam. Kolejny komplecik też za grosze poszedł. Więc teraz powinnam zacząć zarabiać. ha ha ha zobaczymy jak to będzie. Póki co najbliźsi mają duże potrzeby w tym temacie i nie mogę narzekać na brak drobiazgów do robienia :) Grunt, że zegarek jest mocno energetyczny, kolorowy i oryginalny.




Przypomniało mi się, że nie pokazywałam zrobionych kolczyków dla dziewczyn jako wygrane candy - Moniki (miały być czerwone, delikatne) i Salinki (fioletowe - jest mała zmiana w stosunku do zdjęć bo nie ma w końcu tej dużej białej kulki, były za ciężkie)




10 komentarzy:

  1. Piękny zegarek!
    I cudnym kolorze śliwki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. No powiem ci że podziwiam cię za odwagę bo rozumiem, że to twoje początki z sutaszem? Piękny zegarek. A co do koralików okrągłych w dużych rozmiarach i sutasz to niestety tak jest, że te dwie rzeczy nie kochają;) się za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. poczatki dopiero. niektore rzeczy ida fajnie i ladnie rowno wychodza a inne tak pod gorke,ze hej. ale ucze sie za kazdym razem a o to chodzi. dziekuje za mile slowa :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za wizytę, i miłe słowa. Muszę przyznać że pomysł z zegarkiem widzę po raz pierwszy i bardzo mi się podoba:)) kolczyki również są śliczne!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. naprawde dziekuje za takie mile slowa!! :))) pozdrawiam, a i na candy zapraszam : http://marzenki.blogspot.com/2011/06/candy.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Przewijając bloga pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ten przepiękny zegarek. I już dałaś mi pomysł na kolejną moją pracę za co ci bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ...zegarek przepiękny...cudo po prostu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Łał ,zegarek cudo !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko jaki piękny zegarek, nigdy nie widziałam tak pięknych pasków do zegarków jak u Ciebie i jestem zachwycona!! :)

    OdpowiedzUsuń