czwartek, 19 czerwca 2014

Ciecz nienewtonowska - doświadczenie

Obiecałam regularnie jakieś robić i stale nie ma czasu. Ale widzę po moich dzieciach, że same się tego dopominają, więc wracamy z bardzo efektownym doświadczeniem i obiecujemy częściej coś pokazywać :)

Dzisiaj doświadczenie, które dla mnie samej było świetną zabawą, trochę zaskakującą i napewno brudzącą :)

Materiały: miska, łyżka, woda i mąka ziemniaczana



Do dzieła - wlewamy wodę, dosypujemy makę i mieszamy (stosunek wody i mąki jak 1:1,2 czyli trochę więcej mąki)




I teraz zaczyna się cała zabawa - my mieszamy a ciecz stawia nam opór :)



Widzimy ciecz a jak łyżka naciska na nią to zaczyna się ona łamać jakby była kruchą substancją stałą. A jeszcze lepsza zabawa jest gdy formujemy kulki - w rękach jak obracamy jest kulka, jak tylko przez chwilę zostawimy kulkę bez ruchu czy nacisku rozlewa się ona.





Ciecz nieniutonowska jest cieczą, która nie chce spełniać hydrodynamicznego prawa Newtona. Generalnie chodzi o to, że lepkość substancji powinna zależeć od danego płynu, temperatury czy ciśnienia.A taka ciecz swoją lepkość uzależnia od siły nacisku, naprężeń jakie odczuwa. Im większy nacisk jest to zachowuje się jak ciało stałe, gdy nacisk znika to znowu staje się cieczą.

Polecam - zabawa super choć trochę brudząca. Na szczęście sprzątanie właśnie dzięki właściwościom cieczy jest szybkie.

Pozdrawiam

7 komentarzy:

  1. normalnie zazdroszczę Ci tej kreatywności i tego że potrafisz w tak fajny sposób zająć dzieci....

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze! Nie miałam pojęcia o takiej wodzie!:) Fajna zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o żesz, jutro kupuję mąkę ziemniaczaną, ale świetny i prosty pomysł:) dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna zabawa, a przy okazji nauka.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dopiero dotarłam ;-))
    a to akurat doświadczenie robiliśmy już, choć przyznam, ze nie używałam tej fachowej nazwy - ciecz nieniutonowska ;-)) nadrobię następnym razem!!! ale sprawa wzbudziła spore zainteresowanie, więc potwierdzam, że naprawdę warto!
    całuski Beatko

    OdpowiedzUsuń