czwartek, 13 października 2011

Trochę tak ospale w chorobie- tylko broszeczka

Ostatnio postanowiłam jako dodatek do czegoś większego zrobić kwiatuszka-broszkę. Jeszcze takowej nie robiłam, więc byłam ciekawa jak wyjdzie i czy się uda wszystko. Udało :) A do czego to dodatek pokażę już niedługo.


A mnie dopadło totalne przeziębienie :( Nos zatkany, głowa pęka. Okropność. Przez to od niedzieli nic nie dziergam, bo na nic sił. Ledwo żyję a dwójeczka urwisów na głowie i trzeba dać radę. Daję :) Póki co. Ale pomysły w głowie są, więc jak tylko będzie lepiej to i nowe rzeczy powstaną. A póki co ostatni drobiazg i mam nadzieję, że na dniach pokażę coś większego do kompletu. Pozdrawiam i dziękuję za miłe komentarze i nowych obserwatorów. Jakoś tak miło jak ty się u kogoś pojawiasz regularnie i ta osoba zaczyna obserwować także Ciebie. Nie umiem do końca zrozumieć czemu wszyscy tak nie robią. Ale miło jest zobaczyć też nowe twarze. Witam. Miłego dnia Wam życzę wszystkim.

poniedziałek, 10 października 2011

Opaska misz-masz

Wszędzie ostatnio widzę cuda z filcu, cudne opaski z sutaszem albo satyną. A ja postanowiłam połączyć to wszystko w jednym. Trochę filcu, trochę sutaszu i opaska. Taka moja jedna, inna :) Zdobienie jest dosyć spore bo chciałam, żeby było widoczne. Jak zobaczyłam kolor opaski to wiedziałam, że już ją uwielbiam, a do tego jak udało się dokupić filc w podobnym kolorku to już była kwestia czasu co z tego wyjdzie fajnego. Mam nadzieję, że fajnego :)

Zobaczcie sami :)




Dziękuję za miłe komentarze, po ostatnich chwilach zwątpienia na nowo siły przyszły. Skończyłam zegarek sutaszowy, broszkę. Kilka prac jest zaczętych i na kilka zupełnie nowych mam pomysły. Mam nadzieję, że lada chwila będzie co pokazywać. Pozdrawiam

Czy u Was też tak buro i ponuro? U nas pogoda w kratkę ale nagle w sobotę przyszło takie oziębienie, że aż nie chce się wierzyć, że w piątek chłopcy moczyli się w rzece.

piątek, 7 października 2011

Wspomnień czar - ac charmsy

Tak jak obiecałam - wreszcie mogę pokazać nowe dzieła z AC - charmsy, breloczki, wisiorki - takie trochę inne bo tematyczne. Chodziły mi po głowie takie już od jakiegoś czasu i obiecałam sobie, że dla samej siebie usiądę i takie zrobię -  będą minimum trzy - z imieniem i datą urodzin starszaka, z imieniem i datą urodzin małego i np z datą ślubu. Choć brakowało mi czegoś dla moich aniołków, więc wymyśliłam, że dla nich będą stworzone albo same kwiatki uformowane ręcznie albo jakieś inne charmsiki. Zobaczymy jeszcze. Bo to póki co misterny plan na chyba daleką przyszłość, bo nie mam kiedy usiąść i coś w tym temacie pokombinować :)

Ale okazją do spróbowania sił w temacie przez przypadek okazała się "wymianka z dzieckiem w tle" organizowana przez Basię. I tak po myśleniu co ja mogłabym zrobić dla dzieci, byłam już pewna, że trafię do sklepu i zakupię im jakieś drobiazgi, może związane ze Szwajcarią itd. Ale później pomyślałam właśnie o takiej pamiątce z imionami dzieci. A po zgodzie Magdy, do której miały prezenty powędrować wzięłam się do roboty bo czasu było bardzo mało. Trochę się tego obawiałam bo nie była to praca zależna ode mnie czasowo - lepienie, czyszczenie, schnięcie materiału, wypalanie, szlifowanie itd. Ale się udało (choć PP trochę nawaliła i spóźniła się 2 dni :D). Grunt,że prezent dotarł i się spodobał. Wydaję mi się, że to taka miła pamiątka na kiedyś. Nawet jak przyjdzie moment, że nie będzie używana to wspomnień czar, gdy się na nią spojrzy będzie zawsze...

Z jednej strony są imiona dzieci a z drugiej daty urodzin. Nie będę pokazywać stron z datami, bo nie mam do tego prawa ale pokażę jak wyglądają z przodu. Kto oglądał wcześniejsze prace może dostrzeże już pewne różnice w gładkości wykonania i braku pęknięć. Z czego jestem dumna. Do napisów przegapiłam taka specjalną wycinarkę (ostatnio w promocji była ) ale może jeszcze się kiedyś uda zakupić.

Dziękuję za miłe i nowe odwiedziny.



W dziewczęcej miała być jeszcze cyrkonia, ale diabeł ogonem nakrył całą paczkę z cyrkoniami. Pewnie się okaże, że została w PL ale póki co Tata nie może jej odnaleźć, więc pewnie będę musiała zamówić nowe i czekać aż ktoś miły mi je tu przywiezie :)




środa, 5 października 2011

Little rose

Jeden kolczyk w tym stylu zrobiłam jeszcze w PL, ale linkę miałam za grubą i uwierzcie wyszło beznadziejnie. Tutaj czystym przypadkiem trafiłam na cienką linkę i postanowiłam jeszcze raz spróbować. Całkiem od początku. Nawet nie wiem kiedy powstały, bo aż się później dziwiłam, że tym razem tak szybko i ładnie z nimi poszło. Jednak co materiały to materiały :)

W kolczykach użyłam biconek Swarovskiego w kolorze crystal ab i rose. Są drobne ale moim zdaniem bardzo eleganckie i po prostu słodkie :)




Zdjęcia drugie robione o zachodzie słońca, więc nie jest super ale choć trochę różnice kolorów na nim widać w kryształkach.

 Pozdrawiam

wtorek, 4 października 2011

Stempelkowe AC

Chylę czoła wszystkim osobom, które pracują z AC i im to pięknie wychodzi. Ja sobie na wiosnę wymyśliłam kilka rzeczy związanych z tą techniką i dawaj przystąpiłam do wykonania planu. Zakupiłam srebro, stemple i oksydę tęczową i do pracy. Marząc o błękitnym tworku z AC przystąpiłam do działania. I co? Zamiast tego otrzymałam brązowe paskudztwo :) Naprawdę uwierzcie wyglądało to tragicznie. Zadzwoniłam do producenta, co by mi wyjaśnił jakie błędy popełniłam ( tu ukłon w kierunku cierpliwego Pana, który wszystko ze mną omówił i wyjaśnił - szkoda, że nie mogę pojechać do nich do fabryki, zafarbować co chcę i wrócić szczęśliwa do domku :)) I okazało się, że a- bez termometru ta sztuka jest prawie niewykonywalna, b- w warunkach domowych jest naprawdę trudna i mało możliwa. Czy ktoś używał takiej oksydy? Czy faktycznie tak jest?

Póki co uratowane dzieło zwykłą oksydą wreszcie doczekało się wykończenia :) I może ujrzeć światło dzienne. Jak się dowiem, że paczka do PL dotarła to pokażę najnowsze dzieło AC. Już nie ma w nim błędów, jakie jeszcze były popełnione tutaj bo jestem ich świadoma. A zegarek sutaszowy już na ukończeniu. Do tego mam głowę naprawdę pełną pomysłów i kilka nowych rzeczy czeka na czas.




niedziela, 2 października 2011

Grey Flowers

Kolejny tworek sutaszowy - kolczyki i wisiorek. Pomysł był, żeby zrobić z nich bransoletkę ale samo wykonanie nie jest już takie łatwe bo nie chciałabym, żeby kwiatki były zaczepione o siebie bo wówczas napewno będą się odkształcać. Mam dwa pomysły jak problem rozwiązać ale poczekam na skończenie kolejnej rzeczy sutaszowej i wówczas dowiem się co się przyszłej właścicielce spodobało. A jak będą to kwiatki szare to i właściwy pomysł na zrobienie bransoletki też się znajdzie :) Więc póki co przedstawiam je w formie kompleciku. Kolorki, które za mną chodzą od jakiegoś czasu.



Dziękuję za odwiedzinki i miłe słowa to naprawdę mobilizuje do działania i pokazywania nowych pomysłów.

sobota, 1 października 2011

Rose inaczej - AC

Kolejny tworek z AC. Bardzo mi się podoba ta technika choć wiele się jeszcze uczę. Ostatnio dowiedziałam się kilku nowych rzeczy i wpadłam na nowe rozwiązania, światło dzienne ujrzą drobiazgi nowe. A teraz jeszcze coś z poprzedniej partii. Mały wisiorek albo charms do bransoletki z różyczką ręcznie zrobioną.



Na dokładkę trochę inaczej zrobiona bransoletka z konikiem morskim.


piątek, 30 września 2011

Filcowy kwiatek

Jakiś czas temu trafiłam na bardzo fajny blog i poznałam dziewczynę (no dobra kobietę), która widać ma wiele talentów i bardzo fajną rodzinę. Mam na myśli Destiny Art. Niedawno umieściła na swoim blogu wzór jak robi broszki filcowe. Bardzo mi się pomysł spodobał i tak powstała trochę zmieniona wersja kwiatka broszki. Kolor bardzo mocny różowy. Mi się bardzo podoba. I jest całkiem spora. W dodatku filc kojarzy mi się właśnie z taką porą jesienną, gdy tego typu dodatki można dopiąć, dołączyć do ciepłego stroju.






czwartek, 22 września 2011

Makramowo/sutaszowo

Chyba nastąpił przełom, bo wreszcie coś się ruszyło z miejsca i codziennie coś nowego powstaje. Na wymiankę dziecięcą mam już prezent gotowy, choć trochę się obawiam czy zdąży dojść na czas z zagranicy. Mam nadzieję, że w razie czego Magda się na mnie nie pogniewa :) Oprócz tego powstało trochę drobiazgów sutaszowych. I makramowa bransoletka.


Pozostałe drobiazgi jak mężuś wróci z aparatem :) Pozdrawiam

niedziela, 18 września 2011

Swarovski flower

Mam niezły zastój twórczy. chyba takiego już dawno nie miałam. Nie mam kiedy robić, nie mam kiedy pakować żeby pokazać dalej co gotowe, nie mam zbyt wielu pomysłów. A jak już wpadną do głowy to za dużo naraz :)

Dziś rzecz, która chodziła za mną już od bardzo dawna ale stale nie mogłam się zdecydować na kolory. Chciałam, żeby był taki pierwszy w mojej kolorystyce, żeby został dla mnie. taki inny, oryginalny. I jest mój własny kwiat Swarovskiego z listeczkami delikatnymi i wszystko w odcieniach niebieskiego. Trochę się musiałam pobawić linkami ale się udało i efekt zadowalający (gorzej zdjęcia bo przy takich ulewach nie ma nic światła :( )



Oprócz tego powstały caceńka na wymiankę dziecięcą. Dziś będę szlifować i mam nadzieję, że jutro wypalę i obrobię. Tak, żeby do końca tygodnia wysłać już gotowe. Powstał też jeden kolczyk sutaszowy i nie mam kiedy zabrać się za drugi :) Powstały jakieś drobiazgi, które na dniach pokażę na blogu. I w nastepnej kolejności biorę się za robienie wyzwaniowej bransoletki wymiankowej. pomysł już nawet mam i wierzę, że pójdzie nawet szybko. Bo moje caceńka już prawie gotowe.

 Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie przemiłe słowa w komentarzach.


piątek, 9 września 2011

Bransoletek szał cd

Bransoletki makramowe chodziły za mną już od dłuższego czasu. Poszperałam w necie i znalazłam fajną stronkę ze skanowanymi splotami z książki z lat osiemdziesiątych :) I tak oto powstała pierwsza z bransoletek. Pomysłów mam na różne wersje bardzo dużo, więc niedługo ciąg dalszy.


Sz w roli modela :)



I jeszcze pokażę nowe kolczyki. Różyczki od dawna sobie leżały i myślałam o jakiejś bransoletce ale zaczepy nie są regularne więc pasowały na coś ze zwierciadlanym odbiciem. Z musu i potrzeby niebieskich kolczyków zrobiłam takie ze Swarovskim.


wtorek, 6 września 2011

Zamków czar - Lenzburg - i tylko zegarek :)

W sobotę pojechaliśmy zobaczyć kolejny zamek- Lenzburg. Niesamowite, że w okolicy zaledwie 100km mamy napewno z 10 zamków. Chłopcy trochę marudzili bo bardzo chcieli na otwarty absen jechać a pogoda faktycznie do tego zachęcała. Po uzyskaniu kompromisu - czyli najpierw zamek a potem basen do wieczora pojechaliśmy. Do tej pory zamki, które mieliśmy możliwość zobaczyć to albo Baden- zostały pozostałości albo Habsburg - gdzie nie ma możliwości zwiedzania jest tylko restauracja lub miejsce na piknik. To jets tutaj niesamowite, że ludzie mają do takich miejsc bardzo blisko więc w weekendy robią wypady piknikowe w takie miejsca. Tak czy inaczej pojechaliśmy zobaczyć kolejny z zamków. Zamek mnie zaskoczył i swoją wielkością i atrakcjami jakie były tam dostępne. Każde piętro zamku przedstawiało komnaty urządzone w jednej epoce. Do tego dla dzieci był Muzeum dla Dzieci, gdzie dzieciaki mogły się bawić w wielkim zamku, przebierać w stroje rycerzy i księżniczek a także grać w różne gry. Na zewnątrz piękny ogród, widoki ze wzgórza i gumowe miecze i tarcze do zabawy (które naprawdę nie raniły bo plastikowe to i owszem lubią). Było cudownie. Chłopcy byli zachwyceni. wręcz się podśmiewaliśmy z nich, że nie chcieli tu przyjechać. Jeszcze lepszy plus na drugi dzień sami poprosili o jechanie na kolejny zamek :D

oto kilka zdjęć z wypadu:










Na koniec jeszcze zdjęcie nowego zegarka. Trochę zegarkowo się zrobiło ostatnio na blogu. Obiecuję, że nowe rzeczy powstają i już niedługo pokażę je. A ten mi się podoba bo bardzo ciężko jest dostać z czerwoną tarczą. I wreszcie jest :) Więcej zdjęć dodam później bo blogger wariował i połowy z zamku i zegarka jeszcze nie dodałam. Może później będzie lepiej. Pozdrawiam.

czwartek, 1 września 2011

Baden i kilka wakacyjnych bransoletek

Tym razem post znowu troszkę o naszym zwiedzaniu i troszkę o biżuterii (tym bardziej, że ktoś mi napomknął o bransoletkach z rzemienia a takie znowuż ostatnio wykonałam) to pokazuję wszystko razem :)

Zacznę od pokazania miejscowości, która jest niedaleko nas, czyli Baden z pięknymi ruinami zamku nad miastem i śliczną starówką.

Zdobywamy zamek - oj nie było łatwo bo to ja dźwigałam wózek :) aż w końcu rzuciłam go w krzaki i poszliśmy dalej bez :D
Udało się, jesteśmy na szczycie



Mei-tai w użyciu - jak zawsze niezawodny. Mój starszak w roli fotografa :)


I to co tygryski lubią najbardziej - strażacy :) i to tyleeeeee i wozów ogrom :) (jakiś piknik czy dzień strażaka musiał być) chłopcy zachwyceni, a konkurs ze szczepionymi butami do dziś przypominają sobie.




A na koniec bransoletek cd

Klapeczek i muszla swarovskiego w kolorze red magma

Kółeczko i rozgwiazda w kolorze tabac (też mój faworyt jeśli chodzi o kolorki)
Jak blogger dziś ślicznie działa, aż chciałoby się dodawać i dodawać zdjęć. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.