wtorek, 10 lipca 2012

Pokonana i w złocie

Hi hi pisałam, że starszaki chore i że jest ciężko a to był dopiero początek bo i ja zostałam pokonana przez wirusa :( Przeleżałam z temperaturą i bólami mięśni cały dzień. Szczerze nie pamiętam z niego nic. Dobrze, że moja mama była akurat u nas i jakoś sobie radziła z chłopakami bo byłoby bardzo ciężko.

Ja stale dziergam coś nowego, dużego. Do czwartku muszę skończyć i wierzę, że pierwszą część będę miała gotową i zostanie mi najważniejsza, która już w 50% także jest wykończona.

W międzyczasie pokażę Wam kilka tworków w złocie.

Na początek lapis lazuli - granat z drobinkami w kolorze złota, który idealnie pasuje do oprawy złotej:

 Do bransoletki zaczepiony jest charms ze srebra pr.925 pozłacany złotem.

Dorobiłam proste kolczyki, żeby sobie coś dyndało w uszku :)



Zafascynowana rzeczami "me like" chciałam mieć coś podobnego dla siebie.  Stąd pomysł na bransoletkę z białym koralem - wiadomo, że nie jest to taka sama bransoletka bo nie o to chodzi. Ale niesamowicie spodobało mi się połączenie złota z bielą - już czuję, że w sutaszu coś powstanie w tych kolorkach (jak jeszcze jakiś biały sutasz po trzech najbliższych projektach mi zostanie :) bo dosłany z jednej firmy sprawdzonej okazał się ślicznym kremowym kolorem :D)


Zawieszka w kształcie koniczynki - jest prześliczna.


Myślałam też o różańcu ale przestałam mieć 100% przekonanie, że go chcę :) Myślę, że będzie przeróbka :(


A to nasza jedna z ostatnich wycieczek - fabryka czekolady Cailer :) pyyyychotka - tylko aparat nam zrobił psikusa więc wielu fajnych ujęć brak :(



Moje słodkie czekoladki:


W środku:




Degustacja - mniami




Aniu ilość zdjęć wystarczająca?:)

Z innych miłych rzeczy - chcę się Wam pochwalić, że zostałam przyjęta w szeregi grona twórców Galerii Unikatu - bardzo się cieszę i dziękuję.

To dla mnie poważna sprawa bo rok temu nie udało się - dla mnie z oczywistych powodów - za dużo niedociągnięć, kiepskie zdjęcia. Oj dużo by tego było do wymienienia. Uczyłam się w tym czasie, starałam, staram się tworzyć autorsko, używać nowych komponentów, co zostało docenione. Miło mi.

Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za wszystkie życzenia zdrówka.

środa, 4 lipca 2012

Zaatakowana

Zaatakowana podwójnie:

po pierwsze maluchy starsze chore - 3 dni z temperaturą, płaczem i wszystkim jak to przy chorobie dziecka. Napisałabym, że padam na twarz (jak dodam do tego przygotowanie imprezy urodzinowej dla męża i zrealizowanie projektów w złocie czy w innych materiałach :)). Ale chyba nie padam tylko się póki co trzymam :)

po drugie przez pomysły i wzory jakie chodziły za mną już od jakiegoś czasu - zaatakowana przez mosiądz :) co tu dużo pisać pokazuję nowości:

sztyfty z grafiką



zwyklaki ze szkłem weneckim (dostałam te pastylki za co bardzo dziękuję :))


spineczka z kwiatkiem z żywicy

wisiorek z grafiką

imbryczki


A to jest dopiero początek :) Grafiki póki co wynalezione w necie lub na serwetkach. Choć będzie coś w przyszłości oryginalne i bezpośrednio od autora ;)

Mam sporo rzeczy do pokazania bo i w sutaszu coś jest zrobione, w fimo powstało kilka drobiazgów, w złocie wyszukanym, wyczekanym. Więc pomimo wakacji u mnie będzie się działo na blogu.

Pozdrawiam

poniedziałek, 2 lipca 2012

Powtarzalność - plecionka i komplet dla damy :)

Czy wy też tak macie, że doba ma stanowczo za mało godzin? Moja napewno. Jak jest ciepło to całe dnie staramy się spędzać na dworku (szczególnie biegając na otwarty basen - czyli coś co tygryski lubią najbardziej :)) Jak jest deszczowo to trzeba tak zająć chłopaków, żeby nie marudzili, że chcą bajkę tylko bardziej aktywnie spędzili czas. Kupiliśmy nowych gier, kolejne od dziadków też dotarły i działamy. Robótkowo także coś się dzieje ale nie mam kiedy sfotografować, żeby pokazać.

Dzisiaj wzory powtórzone ale w nowej kolorystyce:)

Na pierwszy rzut - plecionka ze Swarovskim w kolorze golden shadow. Delikatna i elegancka.



I jeszcze komplecik jaki zrobiłam dla sześcioletniej księżniczki - w jej ulubionym kolorku. Zrobiłam połączenie z brązem, które bardzo lubię :) Jako mama dziewczynki dopiero się uczę i Kasia (doświadczona mama dziewczynek :D) mi już podpowiedziała, że frotki trzeba robić dwie. Już będę tak robić.



Już w następnym pościku coś nowego pokażę, co czeka na zdjęcia. Zajęłam się dużym nowym projektem i mam gotową główną część. Jako priorytet chwilowo więc inne projekty pójdą na jakiś czas na bok :) A materiałów i pomysłów mam obecnie pełno (no może poza srebrem bo skończyło mi się dosłownie wszystko w nim :() lecz niestety muszą poczekać na lepszy czas.

Pozdrawiam serdecznie.





niedziela, 24 czerwca 2012

Morskie opowieści

Uwielbiam styl marine - te kolory, fasony, tkaniny :) A lato jest idealne, żeby móc się nim nacieszyć. dlatego powstał nowy tworek od początku do końca wymyślony i wykonany przeze mnie. To już kolejna rzecz, z której jestem zwyczajnie dumna. Nie zanudzam tylko pokazuję:



Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu i znajdzie się chętny na niego :) Ja pokończyłam kilka projektów, które lada dzień ujrzą światło dzienne. Czekam na materiały, żeby kilka nowych pomysłów zrealizować. Kilku z nich nie mogę się doczekać bo zrobię także coś dla siebie (wszystko przez miłość do... - dowiecie się jak zrobię :D). W wisiorku żałuję, że nie poczekałam na dostawę białych Toho, która doszła wczoraj bo miałabym równe koraliki a tak byłam skazana na to co miałam.

Wielkość wisiorka widać najlepiej tu:

Dorzucę jeszcze obiecane nowe kształty mydełek - kto powiedział, że dinozaury muszą straszyć? :P :P :P

Miłej niedzieli wszystkim życzę i uciekam ogarnąć w domku.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Z sercem na dłoni :D - drugie życie

Pamiętacie jak Wam pisałam, że mężuś na spółkę z synkiem zrzucili mi suszące się tworki artclayowe? Oj smutno mi było bo większość pokruszyła się w drobny mak. Ocalało kilka większych kawałków, które schowałam. I przyszedł pomysł, że może jednak uda się je wykorzystać.

I tak do serducha, którego ocalała tylko część dolepiłam ażurową część z cyrkonią. Trochę ozdobiłam i liczyłam, że się będzie trzymać. I okazało się, że się udało. Całość po lepieniu wypalona palnikiem, a potem wyszczotkowana. Do serduszka dołożyłam krawatkę, którą wysatynowałam bo za bardzo mi się błyszczała w stosunku do serduszka.

I tak na mojej dłoni pokazuję serducho, które dostało drugie życie. Ja jestem z niego bardzo dumna. Jak to dobra dusza Maryś mi ostatnio napisała (pozwolę sobie zacytować) "kiedy masz jakieś coś i do tego czegoś dodasz coś - wychodzi bajkowa kombinacja!". Piękne słowa i mam nadzieję, że choć w połowie oddające ostatnie moje pomysły w tworzeniu :)

No to wreszcie pokazuję serducho:

Marzenka będzie zadowolona z kolejnych ujęć :) Robione na piasku stąd wyjaśniam piasek na moich dłoniach :P



 A czemu piasek?

Bo obecnie można powiedzieć mieszkamy nad rzeką - dokładnie na połączeniu dwóch Aare i Reuss. Do każdej mamy kilkanaście minut spacerkiem. Nad drugą jest basen dostępny dla mieszkańców z codziennie wymienianą wodą (tylko musi być naprawdę ciepło bo co rano wlewają lodowatą). Ogólnie świetna sprawa i wspaniałe miejsce na piknik. Nad pierwszą jest więcej atrakcji bo po pierwsze plac zabaw z linami (moi ruchliwcy mają gdzie poszaleć), po drugie jest kilka bezpiecznych zejść do wody - co wykorzystujemy jak tylko jest ciepło. Dziś było i chłopcy szaleli nad wodą - czego przykładem zdjęcie :) Zuzka nie spała i szalała w wózku.


 Uciekam od kompa pozdrawiając wszystkich serdecznie.


piątek, 8 czerwca 2012

Z pewną taką nieśmiałością :)

Dziś chciałam Wam przedstawić coś mojego pomysłu od początku do końca. Bransoletka i sutasz w takiej wersji. Jak Wam się podoba?

W sutaszku koral czerwony i onyksy. W trzech miejscach dodane malutkie szklane koraliki.


I kilka migawek z wycieczki nad jezioro Walensee


 Ten sam wodospad tylko po dojściu do niego. Chłopcy zrobili jakieś 5km marszu i to pod górę jakieś 4km. Jestem z nich bardzo dumna. Widoki były wspaniałe. Ja co prawda całą trasę zrobiłam na bosaka bo zapomniałam lepszych butów z auta :D Pomijając mocno nagrzaną powierzchnię to szło się rewelacyjnie.


Pytacie mnie często jak się mieszka w Szwajcarii - teraz odpowiedź jest jedna - super. Są oczywiście plusy i minusy, chyba jak zawsze ale gdzie ich nie ma. Z plusów to np różnorodność terenu - blisko i w góry, do jezior, do lasu i nawet nad morze też nie najgorzej. W sumie sam środek Europy i wszędzie blisko. W zasięgu 100km mamy olbrzymią ilość zamków, pięknie zachowanych i często dostosowanych pod zwiedzanie z dziećmi, więc są konkursy, szukanie skarbów, sale dla dzieci z zamkami do zabawy itd. Wszędzie jest czysto, wszyscy są dla siebie uprzejmi. Mijasz kogoś na ulicy i zawsze usłyszysz witam. Nie ma kradzieży. Wczoraj na szlaku ktoś z jednego domu wystawił baniak z sokiem i obok kubeczek na pieniążki. Wierzcie nie było ani jednej osoby, która by się napiła i nie wrzuciła pieniążka. Tu ludzie mają takie zachowanie w mentalności. Ma się wrażenie, że jest tak spokojniej. Minusy - hmm przede wszystkim brakuje rodziny i wspaniałych przyjaciół (których pozdrawiam bo czytają, utrzymują kontakt za co im bardzo dziękuję). Dzieciaki spędzają ze mną całe dnie bo place zabaw puste (tylko my chodzimy :P) a przedszkole obowiązuje od 5rż :( Chciałabym, żeby choć na chwilę szli do dzieci, ludzi. Uczyli się zasad działania w grupie a jednocześnie marzę czasem o 5minutach tylko dla siebie. A mam je tylko kiedy uśpię dzieciaki a wtedy zwyczajnie sama padam :D Z minusików prześmiewczych to akcja - pralka (minus nie życia tu tylko mojej głupoty przy wybieraniu mieszkania bo nie pomyślałam o tym bieganiu do pralki). Mamy ją dostępną przez 2 dni co 10dni. Więc wówczas wielkie dni prania i biegania 3 piętra w dół, żeby nastawić, powiesić, nastawić, powiesić. I tak w kółko, żeby wszystko zdążyło wyschnąć. Jak chcecie to takich perełek mogę opisać więcej :) Ale wszystko daję się poukładać w logiczną całość i chyba to mi się tu najbardziej podoba. Nic na wariackich papierach. A te widoki... coś pięknego.  I tym miłym akcentem kończę na dziś.


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Komplet dla małej damy - sutaszek

Dziś tworki, które chodziły za mną od bardzo dawna - cały komplecik w jednym stylu. Padło na kolor różowy bo w nim akurat mogłam wszystko skomponować. Frotka, tukanki i opaska. Organza na opasce nie jest tak duża i rozłożysta jak w takiej jak dla kobitek.

Sutaszek delikatny. Mam nadzieje, że się spodoba młodej dziewczynie z myślą o której był robiony. Aniu i jak?

Dziś na szybko bez dodatków bo ciężki dzień za mną a to jeszcze nie koniec :(

Pozdrawiam

sobota, 2 czerwca 2012

I znowu kwiatek w AC plus takie tam :)

Dziękuję za wszystkie miłe słowa pod ostatnim postem z suwakową broszka. Aż nie spodziewałam się na nią takiego odzewu :)

Dziś trochę powrotu do dawnych prac. Dokładnie praca wylepiona wieku temu, odłożona i tak sobie czekała na wykończenie. Wisiorek z kwiatuszkiem art clayowym. Drobinka co myślę widać po zdjęciach. Na środku czerwona cyrkonia.


 Cały wisiorek ma 2cm z małym hakiem. Całość od podstaw wylepiona ręcznie, wypalona, zaoksydowana i przetarta.

Jak widać sezon mydełkowy rozpoczęłam na nowo i narobiłam cynamonowych mydełek i kilka żółtych toaletowych. Pewnie w następnym poście nowy kształt mydełek :)



I dodam taką bransoletkę, która czekała na zdjęcie już prawie miesiąc. Charmsy to okularki i kulka onyksu z perłami Keishi.






To jeszcze kilka migawek z wyspy kwiatów Mainau na jeziorze bodeńskim.

(photo by Filip :) pierwsze cztery)






To tyle na dziś idę kończyć komplecik dla młodej damy do pokazania w następnym poście :)